Blogowanie po niemiecku: Iron Blogger

Wyświetleń: 1 329

Iron Blogger: projekt badań amerykańskich naukowców z Bostonu (Massachusetts) przeprowadzany na grupie kilkudziesięciu ochotników, po kilkunastu latach żmudnych badań odniósł sukces, potwierdza tezę: gatunek homo sapiens za mało bloguje… taaa… jasne ! Blogowanie po niemiecku w stylu Iron Blogger to bardzo fajna rzecz która mobilizuje blogera. Zobowiązuje do napisania przynajmniej jednego tekstu w ciągu tygodnia, jeżeli się z tego nie wywiąże płaci frycowe równowartości 5.00 EUR do wspólnej kasy przeznaczonej na zakup najszlachetniejszego trunku: piwa.

Blogowanie po niemiecku: Iron Blogger

Blogowanie po niemiecku – reguły

W każdej dziedzinie życia, naszych zachodnich sąsiadów króluje maksyma Ordnung muss sein podobnie jest i tutaj. Owszem jest to zwykłe, a czasem wręcz niezwykłe pisanie tekstów po niemiecku ale regulamin musi być. Pierwszą i fundamentalną zasadą określającą blogowanie po niemiecku w stylu Iron Blogger, teksty muszą być pisane samodzielnie. Nie ma mowy o żadnych ghostwriterach, kto korzysta z tego typu rozwiązań wylatuje z gry. Uczestnicy mogą, ale nie muszą pochodzić z tego samego miasta, nie ma ściśle określonego tematu. Żelazna zasada, bez której blogowanie po niemiecku w stylu Iron Blogger nie miało by sensu, jest zawarta w słowie iron. Niezależnie od wszystkiego, bloger musi mozolnie wykuwać żelazo ! Pisane teksty po niemiecku muszą być tworzone raz w tygodniu. Jeżeli prowadzisz dwa, cztery pięć blogów, musisz na każdym z nich wrzucić chociaż jeden wpis. Grzywna 5.00 EUR płacona jest każdorazowo, kiedy bloger łamie zasadę nie umieszczając żadnego wpisu na stronie. Kiedy „dług” urasta do kwoty 30.00 EUR uczestnik wypada z gry, może do niej wrócić po uregulowaniu zaległości. Blogowanie po niemiecku w stylu Iron Blogger zobowiązuje, posty nie mogą być stertą bzdur pisaną od niechcenia, każdy tekst musi być pełnowartościowy. A jeżeli masz dość, chcesz na chwilę odpocząć !? Oczywiście każdemu z uczestników przysługują cztery tygodnie urlopu, kiedy jest poza zasięgiem sieci i nie produkuje żadnych tekstów. Kwestia wpłacanych pieniędzy jest bardzo fajnie rozwiązana. Wpłacane frycowe może być wykorzystane jako dodatkowe dofinansowanie nowych start-up’ów. Osobiście wolę pierwsze rozwiązanie, o którym wspomniałem na początku wpisu. Może to byłby dobry pomysł na „niemoc twórczą” polskich blogerów ?


niemiecki blog napisz