Nauczyciel języka niemieckiego

Wyświetleń: 1 476
Nauczyciel języka niemieckiego

Dwa miesiące wakacji, dwa tygodnie ferii, każde Święto wolne, fundusz socjalny, rok urlopu zdrowotnego i jeszcze chcą przywilejów ! Tym belfrom to już całkiem się we łbie poprzewracało. Do tego, mniej więcej sprowadza się dyskusja na temat przywilejów dla nauczycieli. Dlatego ja odpuściłem nie chciałem jątrzyć i poróżniać naszego społeczeństwa.

Lektion 1

Przez kilka lat uczyłem języka niemieckiego od razu zaznaczam że byłem średnim pedagogiem i wiem że do tego się nie nadaję. Dzień z pracy belfra nie różni się zbytnio od górnika zjeżdżającego pod ziemię, też nie ma pewności że wróci się w jednym kawałku. Ósma rano, klasa pełna uczniów, spóźnialscy wciąż dobijają się do drzwi. 50% milusińskich patrzy na człowieka wilkiem i zastanawia się co to za lekcja a jak do nich dotrze że to język niemiecki, to wtedy rodzi się nowa myśl przewodnia: co on ten jeden będzie mnie tu germanił. 30% przyszło do szkoły bo rodzice z domu wygonili, 20% przy dobrych lotach to ci którzy chcą się czegoś nauczyć.

Runda pierwsza…

W tej oto atmosferze zaczyna lekcję, autorską, ambitną jednostkę lekcyjną, pełen zapału nauczyciel języka niemieckiego. Chce pomóc zrozumieć meandry języka obcego. Łatwo nie jest, zaczynają się rozmowy, a to trzeba zjeść śniadanie, a to przepisać zadanie z historii na czwartą lekcję. Dyscyplinuję klasę nie mam z tym problemów, lekcja trwa dalej… runda druga. Przygotowywałem materiały mam ze sobą niemieckie gazety, nie jakieś sztampowe czytanki, jest lista ze słówkami, siedziałem do późna żeby zainteresować młodzież. Na kserówkach które przygotowałem własnym nakładem finansowym lądują pierwsze rysunki tzw. ku**sów, niesforny Paweł potraktował moją pracę jako serwetkę pod bułkę na pierwsze śniadanie. Ale on może bo ma orzeczenie i używa go tylko wtedy kiedy jest mu na rękę. Kiedy robił kurs na prawo jazdy orzeczenia nie pokazywał. Wracamy na pole bitwy, tłumaczę gramatykę łatwa nie jest, poznajemy czas przeszły Perfekt jest repetytorium Bęzy, książkę mają dwie dziewczyny z pierwszej ławki. Mam dwa wyjścia kontynuować lekcję, rozmnożyć książkę jak Jezus na chleb na pustyni, rzucić tekst na ścianę albo wstawić wszystkim jedynki. Dzisiaj dzień bez cudów, Wybieram wersję hard, kontynuuję pracę, idąc w zaparte. Ostentacyjne daję znać że bardzo nie podoba mi się postawa i przypominam o obowiązku noszenia podręcznika. Pytam kilku osobników czym jest czasownik posiłkowy sein, a to żeby ktoś odmienił użył w zdaniu, pokazuję na tablicy. Robię z siebie debila żeby załapali. Naprawdę staram się ! Ja sobie tego nie wymyśliłem, muszę wykonać swoją pracę mam program nauczania, według którego muszę postępować. Dla utrwalenia pod koniec zajęć reasumując, odpytuję zgodnie z tematyką. Padają pytania od osób zainteresowanych (dwie dziewczyny w pierwszym rzędzie) reszta myślami już na WFie. Zadanie domowe, przypominam o teście w czwartek kiedy rozbrzmiewa dzwonek. Wtedy moi uczniowie podrywają się i wychodzą.

Nauczyciel języka niemieckiego, twardy być musi !

Drogi czytelniku tak wygląda przeciętna lekcja języka obcego w wielu polskich szkołach, ja akurat miałem wątpliwą przyjemność pracować w ekonomiku. Przed każdą lekcją zamierzałem się przygotowywać pisać konspekty kiedy zrozumiałem że jest to awykonalne. Jeżeli ktoś posiada namiastkę życia osobistego, rodzinę, kota, psa, rybki, wtedy nie ma możliwości sumiennie przygotować się do lekcji. Do czego zmierzam, próbowałem wielu środków zamierzałem być nauczycielem z pasją, naczytałem się Chętkowskiego „Z budy. Czy spuścić ucznia z łańcucha?” brałem udział w wielu warsztatach, na daną chwilę pracy w zawodzie nauczyciela umiałem ten język na tyle żeby odbyć staż w biurze tłumaczeń we Frankfurcie. Dobrze władałem językiem niemieckim.

Po pewnym czasie doszedłem do konkluzji, żyjemy w czasach kapitalizmu, nikt nie każe nam już i nie ma potrzeby pracy u podstaw. Nie ma obowiązku żeby człowiek umiał drugi język obcy. Może zbyt mocno chciałem wbić na siłę swoje umiejętności ludziom którzy nie wiązali z tym żadnej przyszłości. Uczeń też człowiek a jak wiemy w Polsce mamy demokrację więc nie można go zmusić do tego czego nie chce. Otrzymałem naukę, żyjąc w kapitalizmie, a każdy z nas w jakimś sensie jest produktem, każdy z nas chce żyć godnie, zarabiając godziwe pieniądze to przysłowiowy ch*j Wam w d… ! Skoro nie chcecie się uczyć daje Wam gotowy produkt na srebrnej tacy to ja jestem idiotą dając Wam to za darmo. Czytając Miltona Friedmana zrozumiałem czy jest wolny rynek. Chcę przeżyć życie kończąc je wiedząc że coś zmieniłem na lepsze. Na pewno nie będzie to krzewienie języka niemieckiego, wśród naszej polskiej młodzieży. Nie chcę wrzucać wszystkich do jednego wora, są naprawdę wspaniali kilkunastoletni ludzie którzy wiedzą czego chcą od życia. Nauczanie w wyżej opisany sposób, jest niczym innym jak rzucaniem pereł przed świnie.

Kiedy odszedłem ze szkoły, moi byli uczniowie przychodzili do mnie na korepetycje, płacili mi za to co wcześniej dostawali za darmo ! Jako że byłem w tym dobry nie narzekałem na brak pracy, miałem wielu i tutaj zmiana semantyki nie uczniów a Klientów ! Zmiana była widoczna na pierwszy rzut oka ! Nie było spóźnień, zaangażowanie wzrosło o 100% Zgodnie z zasłyszaną maksymą: Alles was für nichts ist, ist nichts !

Jak w każdej branży trafiają się różni ludzie. Są Nauczyciele którym nie jestem godzien gąbki do zmazania tablicy zmoczyć. I właśnie dzięki nim ja i mnie podobni umiemy język niemiecki. Są również tacy którzy ciałem są w klasie, a duchem przy innych „fuchach”. Myślę że to co zrobiłem było fair nie chciałem „uczyć” a zarazem mydlić uczniom, oczu chciałem sprzedawać dobry produkt nie psując przy tym rynku. Nie zachęcam nikogo by szedł w moje ślady I did it my way i dobrze mi z tym.

Suchar muss sein: Profesor mówi do studenta: Co pan będzie robił po tych studiach skoro pan nic nie umie ? Jak to co Panie profesorze, tak jak Pan będę uczył.

niemiecki blog napisz
  • Biuro tłumaczeń T&T Academy

    Wniosek jest taki, że nauczyciel niemieckiego po prostu musi mieć charakter żeby mieć siłę walczyć z łatką znienawidzonego belfra od germanizacji.