Wielki Błękit w Łukęcinie – moja rzetelna opinia

Wyświetleń: 1 101
Wielki Błękit w Łukęcinie – moja rzetelna opinia

Jeszcze nie tak dawno wsłuchiwałem się w tekst piosenki zespołu Myslovitz pod wdzięcznym tytułem „Wielki Błękit„. Nie, nie wpis który właśnie czytasz, bynajmniej nie będzie traktował o muzyce, chociaż znalazłoby się kilka podobieństw z opisywanym Ośrodkiem Wypoczynkowym Wielki Błękit w Łukęcinie. Jak zawsze, wszystko zaczęło się od wczesnych poszukiwań. Walcząc z wszechogarniającym marazmem oraz pluchą za oknem, poszukiwania rozpoczęliśmy już w lutym bieżącego roku żeby zaplanować urlop nad polskim morzem, w okolicach połowy lipca. Jako że jesteśmy rodzicami, chcieliśmy żeby nasza pociecha (trzylatek) wyhasała się do woli w bezpiecznym miejscu. Jak na rasowych geek’ów przystało, nasze poszukiwania prowadziliśmy tylko i wyłącznie w sieci.

Wielki Błękit Łukęcin – wyszukiwana w google’u

Jak sami dobrze wiecie, ofert wypoczynku nad morzem jest naprawdę mnóstwo. Nam chodziło o coś innego nie sztampowego i bardziej kameralnego. Osobiście szlag mnie trafiał kiedy w poprzednich latach będąc nad morzem, aby dotrzeć na plażę musieliśmy przejść cały szpaler straganów oferujących badziewie za pięć złotych. Dla naszego syna była to oczywiście swoista atrakcja, dla nas trochę mniej. Stąd chęć zmiany. Żona jak również ja mamy umiarkowane introwertyczne usposobienie, dlatego też chcieliśmy uciec od wszechobecnych tłumów i tzw. parawaningu. Ambitny plan, prawda ? Oczywiście jak to na urlopie, człowiek wypoczywając chciałby smacznie zjeść i poczuć się wyjątkowo.

Łukęcin… nie słyszałem !

Nie wiem czy to przez ignorancję czy też brak zgłębiania tematu o miejscowości Łukęcin usłyszałem dopiero od żony, w lakonicznym pytaniu: To może Łukęcin ?

Łukęcin… it is !

Po serii jednoznacznych spojrzeń i przeczytaniu dosłownie kilku opinii na różnych forach podjęliśmy decyzję o spędzeniu tegorocznych wakacji nad polskim morzem w ośrodku wypoczynkowym o szumnie brzmiącej nazwie „Wielki Błękit”.

Po przyjemniej kilkugodzinnej podróży o godzinie 5:45 o brzasku dotarliśmy bezproblemowo na ulicę Spacerową. Doba hotelowa zaczyna się od godziny 16:00 więc czekało nas dosyć długie koczowanie w oczekiwaniu na zwolnienie naszego pokoju. Wjeżdżając na parking pan stróż nie robił żadnych problemów że za wcześnie że nie ma jeszcze miejsca. Wyznaczył nam miejsce na parkingu i udzielił trywialnej lecz jakże ważnej informacji po kilkugodzinnej podróży, wskazując na budynek z toaletą. Przed godziną 6:00 rano ośrodek wydaje się być wyludnionym miastem widmo. Cicho głucho i brak żywego ducha. Nic dziwnego ludzie na urlopie lubią pospać, znam to z autopsji. Czekając na pokój, odpocząć po podróży można w tzw. domku pod strzechą. Po rozprostowaniu kości postanowiliśmy przywitać się z morzem. Mając na karku 36 wiosen myślałem że już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Myliłem się, samo dojście do morza z „Wielkiego Błękitu” to „wyprawa” na dosłownie kilka minut. Ośrodek jest tak usytuowany że w nocy słychać szum fal. Kiedy na plaży chciałem wrócić do pokoju mogłem to zrobić w każdej chwili. To naprawdę dosłownie kilka kroków. Poniżej mapka pokazująca jak umiejscowienie ośrodka względem plaży/morza. Spędzając już kilka urlopów nad morzem nigdy do morza nie miałem tak blisko. Jest to naprawdę wielki atut „Wielkeigo Błękitu”.


Wielki Błękit – jak perła, w słońcu lśni ?

Cytując słowa wspomnianej na początku piosenki grupy Myslowitz: Jesteś jak perła, w słońcu lśnisz W morzu śpisz, błękitem oddychasz mógłbym zakończyć wpis, lecz byłoby to krzywdzące dla hotelu, to zbyt mało żeby oddać jego czar.

Czar PRL’u ?

Wielki Błękit w Łukęcinie to swoistego rodzaju wehikuł czasu, przenoszący nas w lata osiemdziesiąte bieżącego stulecia. Ośrodek podzielony jest na trzy oddzielne budynki. Pierwszy to niski budynek o nazwie „Wiejski domek” i takim też charakterze. Drugi w którym miałem przyjemność gościć to typowy blok z epoki Gierka utrzymany właśnie w tym charakterze. Jest i trzeci budynek świeżo po remoncie, naprawdę nie odbiegający od europejskich standardów. Chcąc przypomnieć sobie lub pokazać dzieciom jak wyglądała komuna, można to zrobić odwiedzając Wielki Błękit w Łukęcinie.. To jedna z krzywdzących opinii jaką przeczytałem na booking.com która skłoniła mnie do tego wpisu. Skoro mówimy o wyjeździe nad morze to najważniejsze w tym jest właśnie morze. I w tych kategoriach oceniam mój urlop. Owszem pokoje w drugim budynku nie powalają nowoczesnością ale stanowią doskonały kompromis ceny do jakości. Decydując się na wyjazd główną atrakcją jest morze a nie pokój. Jeżeli chcemy odpoczywać w prawdziwym luksusie gwarantuje nam to budynek świeżo wyremontowany z plazmą na ścianie i nowymi meblami … lecz po powrocie czy będziemy wspominać kolor obić na sofie ?

To ludzie tworzą Ośrodek

Tak jak wspomniałem na urlopie lubimy być rozpieszczani. Korzystając z jadalni która naprawdę robi wrażenie, od obsługi na każde z moich pytań otrzymywałem odpowiedź: oczywiście. Pomimo młodego wieku potrafili stanąć na wysokości zadania. Nie lubię nikomu zaglądać do talerza ale tym razem zrobię wyjątek. W trakcie tygodniowego pobytu ani razu żadne z dań się nie powtórzyło. Z uwagi na fakt iż jestem biegaczem, aby uzupełniać węglowodany, wykupiliśmy opcję VP: śniadania, podwieczorek, obfita obiadokolacja. Śniadania serwowane są w postaci bufetu podobnie jak lunch i podwieczorek. Obiadokolacja o godzinie 17:00 to obfite danie główne do którego w formie bufetu serwowane są przekąski (chleb, sałatki itd.) Błędem nowicjusza było wypełnienie po brzegi talerza z przekąskami z myślą o robieniu kanapek. Kiedy po chwili podszedł do mnie kelner pytając o numer pokoju, zaserwował mi potężne danie główne. Jako że nienawidzę marnować jedzenia, po posiłku wytoczyłem się jak beczka. Znając bolączki wszystkich rodziców, ubiegam odpowiadając na pytania. Jedzenie jest na tyle urozmaicone że naleśniki oraz oczywiście frytki znikały z talerzy najmłodszych wczasowiczów. Jadalnia jest doskonale przystosowana do rodzinnych posiłków. Stoły cztero- i sześcioosobowe zapewnią komfort nawet największym rodzinom. Krzesełka dla dzieci są przygotowane wystarczy dosunąć do stołu. Podobnie jak naczynia dla dzieci, wraz ze stołem gdzie mogą w grupie wspólnie kolorować książeczki.

Mali wczasowicze

Ośrodek w dni powszednie zapewnia opiekę dla najmłodszych. Jest to dość duży pokój zabaw nadzorujący przed młodą przedszkolankę. Osobiście nie korzystaliśmy, z obserwacji mogę jedynie stwierdzić że przedszkole miało dużo zabaw na powietrzu pod nadzorem Pani przedszkolanki. Dla dzieci z ośrodka wydzielona była również plaża. Dobrym rozwiązaniem jest wypożyczalnia rowerów, z której korzystaliśmy. Wycieczka rowerowa do Pobierowa to żaden wysiłek. Przejażdżka około 25 min trasą przez piękny las na odcinku 6 km.

Reasumując…

Wszystkich którzy lubią spędzać wakacje nad polskim morzem serdecznie polecam pobyt w Łukęcinie oraz Wielki Błękit, z którego miejscowość może być dumna. Nieważne że skojarzenia przywołują w pamięci PRL, może nie ma basenu i innych tego typu „udogodnień”. Jest za to atmosfera, a przecież właśnie to pozostaje na zawsze w naszej pamięci tworząc wspaniałe wspomnienia wakacji z rodziną.

niemiecki blog napisz